Archiwum dla Czerwiec 5th, 2008

05
cze
08

jawa czy sen?

zmeczona jestem…
cialo odmawia mi posluszenstwa..zupełnie tak jakby zylo wlasnym zyciem
mam nieskoordynowane ruchy
obijam sie o wszystko co spotykam na swojej drodze..jakby ktos pozbawil mnie mojego niezbednego radaru
powieki bezwladnie opadaja na oczy
cisza przerazliwie dzwoni w uszach
zasypiam?..

niestety..to tylko zludne marzenia..
nie potrafie spac..
nie pamietam kiedy ostatnio wstalam rzeska i wypoczeta…
tak bardzo potrzeba mi zdrowego, spokojnego snu
dzis np. obudzil mnie w srodku nocy dzwonek do drzwi..
podchodze,zagladam przez wizjer..i nogi sie pode mna uginaja..
widze mala, blond dziewczynke, ubrana w jasna, zwiewnna koszulke nocna..
nie mialam odwagi spojrzec jeszcze raz i upewnic sie czy rzeczywiscie tam stala..czy to tylko wymysl mojej zbyt pobudzonej wyobrazni..
ucieklam w poplochu z powrotem do lozka..
do rana nie zmruzylam juz oka..

najwyrazniej granica pomiedzy jawa a snem w moim przypadku ulega powolnemu rozmyciu
tak wlasnie reaguje organizm na permanentna bezsennosc…
skad mam miec pewnosc, ze teraz nie spie?moze tylko wydaje mi sie, ze nie potrafie zasnac?…a moze to co dzieje sie w tej chwli to tylko jedno z moich marzen sennych?

05
cze
08

siano w glowie…mam

dawno nie czulam tej cudownej lekkosci na duszy..chyba zupelnie zapomnialam o jej istnieniu…o takim stanie ducha…
byl cieply letni wieczor..kilka dni temu…
towarzystwo siedzialo i popijalo schlodzone browarki i chyba niezle sie bawilo…
ja pod pretekstem zalatwienia potrzeby fizjologicznej wymknelam sie i poszlam na maly spacer..
moja oaza spokoju, na ktorej odbywala sie wlasnie impreza, znajduje sie wsrod lak i pol,niedaleko lasu, zdala od ludzkiego wzroku
na jednym z pol staly swiezo co zebrane snopki siana..
ogranela mnie nieodparta ochota zatopienia sie w nich..
zatopienia swojego ciala..nozdrzy..calej siebie..
takie moje sam na sam z sianem..heh
niczym szybujacy tyczkarz wzbijalam sie w powietrze i ladowalam na ich szczytach…
bawilam sie jak dzieciak…jedyne co zaklocalo moja beztroske to swiadomosc tego ile pracy musieli w to wlozyc rolnicy ubrani w swoje sprane podkoszulki…
ale nawet i to skutecznie nie potrafilo mnie powstrzymac..
wciaz biegalam i skakalam …az do calkowitego braku tchu..
cudowne uczucie…wolnosci,lekkosci i pelnego zaspokojenia…
tak jak narkoman na glodzie potrzebujacy dzialki..jak dzieciak w cukierni choc szczypty slodyczy..czy jak konajacy z bolu dawki morfiny
tak wlasnie czulam sie wtedy…
niestety ten stan ducha zniknal rownie szybko jak niespodziewanie sie pojawil..
teraz czesto zamykam oczy i usilnie przywoluje w pamieci tamte uczucie…ale to tylko marna namiasta,ochlap tamtego wieczoru…

odmowie wieczorem zdrowaski aby snopki staly tam jeszcze jutrzejszego dnia…

 




Tagi

Kategorie

Najnowsze komentarze

Blog Stats

  • 425 hits

Autorzy

 

Czerwiec 2008
P W Ś C P S N
     
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.